Po trzech dniach poza domem zacząłem robić sobię listę rzeczy do zrobienia. Są to przeważnie rzeczy techniczne, związane z zaczętymi wcześniej projektami, ale dochodzi do nich kilka spraw, które trzeba zrobić pomijając klawiaturę.
Co w tym niespotykanego? Ano nic, poza tym, że lista jest na tyle długa, że na jej końcu powinien znaleźć się projekt systemu zarządzającego listą rzeczy do zrobienia.
Kolejną ciekawą rzeczą jest niesłychane zazębianie się tych rzeczy. Na przykład - chciałbym sobie zanotować kilka rzeczy, spisać kilka przemyśleń, ale Notes też jest do przebudowy lekkiej i nie powinienem w nim do tej pory nic pisać. Coż, zostaje mi spokojnie wyjąć karteczkę i skorzystać z metod tradycyjnych.