Tak, wiem, że jest 2AM i powinienem spać.
Chciałem dzisiaj skrobnąć słowo o wyszukiwarkach. Zaczęło się właściwie od przeglądania logów. Jakiś miły jegomość wpisał "Maciej Łebkowski" w okienko wyszukiwarki google i trafił na Czwarte Metro. Ja za to kliknąłem sobie w link referujący (który widniał w moich logach) no i się miło zaskoczyłem. Na pierwszym miejscu wyskoczyło Czwarte Metro. Do tej pory była to moja strona domowa, ale teraz jej PR spadł o jedno oczko, jak podaje serwis pagerank.net. Nie opiekowałem się, to racja. Szczerze mówiąc, po przebudowie strony mniej więcej połowa treści została w starej bazie (zapomniałem o tym). W każdym razie kontynuowałem przeglądanie wyników google i znalazłem ciekawe adresy, na których o mnie mówią. Pierwszy był blog Tomka, wpis Home.pl - Tak wiele za tak niewiele, w którym krytykuje lidera na rynku hostingów, firmę home.pl. Jednak to było mało w porównaniu do jednego z dalszych wyników. Otóż na trzeciej stronie zobaczyłem stronę Polskiej Planety Opery. Tak, dostałem się do listy PolskoOperowiczów. Dlaczego? Nie wiem sam. Ze zdziwienia przeszukałem mojego bloga pod kątem frazy "opera", ale nie znalazłem nic ciekawego. To miłe, tak czy inaczej.
Większość pozostałych linków to moje wpisy na blogach, m.in rafaela, Krzyśka Szafranka, Łukasza Grabunia, Michała Włodarczyka i innych. Fajnie jest też wiedzieć, że kilka osób linkuje mnie na swoich blogach.
Chciałem tym lekko chaotycznym akapitem wyrazić, iż warto szukać samego siebie. Zarówno po nazwisku, jak i po adresie strony. Korzyści mogą być szerokie.